Pierre Gonnord
Wydawało mi się, że blog ten umarł śmiercią naturalną – zaczytanie naturalnie wchłonęło w siebie i fotografie. Nadal jednak mam czasem potrzebę zamieszczenia gdzieś bardziej obszernej galerii, a od czasu do czasu – może i zwykłego powtórzenia, w innym otoczeniu, w zderzeniu z odmiennym mimo wszystko kontekstem. O prezentowanych dziś fotografiach pisałam już tutaj, ale nadal nie dają mi on spokoju.
Pierre Gonnord










Ależ one są piękne… To takie fotografie, jakie chciałabym robić, ale nie mam odwagi.
verdiana
21/06/2009 at 10:26
Są. Mam jeszcze kilka innych fotograficznych fascynacji ostatnio, ale nie wiem, czy Gonnord nie jest z nich największą.
temprana
21/06/2009 at 12:02